Moje największe błędy w pielęgnacji bonsai


Zamieszczam ku przestrodze. Niestety  trudno nauczyć się od kogokolwiek właściwej pielęgnacji poszczególnych gatunków bonsai. Wielu mistrzów po prostu to wie i dziwi się, że można było nie wiedzieć i popełnić tak kardynalne błędy 🙂  Ja uczyłem się na własnych – mam nadzieję, że dzięki lekturze tego wpisu uda Ci się uniknąć niektórych własnych błędów i śmierci drzewek. Jeżeli chcesz się podzielić tutaj własnymi (negatywnymi) doświadczeniami, zapraszam do komentowania.

Niektóre z błędów wydają się oczywiste, inne logiczne, a gdy myślę o jeszcze innych, to dziwię się, jak taką głupotę mogłem popełnić i doprowadzić do utraty drzewka lub przynajmniej do istotnego zahamowania wzrostu.  Ale niestety stało się.

Tak się trochę zastanawiałem, czy publikować te post. Wielu raczej nie „chwali się” porażkami – utracone drzewka po prostu znikają z bloga lub kończy się seria zdjęć bez informacji do dalej. Wiadomo, nikt nie lubi takich sytuacji. Ja jednak widzę się jako uczeń zdobywający wiedzę i doświadczenie. Proces ten zawiera też niestety błędy. Mam nadzieję, że naukę jaką z nich wynoszę, pozwoli również Wam uniknąć błędów prowadzących do utraty drzewek.

Nie zmienia to jednak faktu, że utrata drzewka jest trochę jak utrata przyjaciela…

Dwa trudne zabiegi w jednym roku / okresie wegetacyjnym

Nigdy nie wykonuj dwóch trudnych zabiegów w jednym okresie wegetacyjnym, wymagających od drzewka dużo wysiłku, aby powrócić do pełni sił .

Z doświadczenia zaliczyć mogę tutaj np. cięcie strukturalne / formujące oraz przesadzanie.

Są wprawdzie gatunki (u mnie np. jabłoń), które nie mają problemu z takimi zabiegami. Są jednak takie (klon, morela japońska), które bardzo trudno wracają do pełni sił i – uwierzcie mi – jest to mega stres. Bo to przecież z mojej winy tak się męczą, a ja mimo upływu czasu nadal nie mogę być pewny, że wszystko będzie z nimi dobrze.

Formowanie / przesadzanie / przycinanie / defoliacja – ale tylko zdrowych drzewek

Zabiegi wymagające od drzewka wysiłku, wykonujemy jedynie, gdy mamy pewność, że drzewko jest zdrowe i w pełni sił. Nie pracujemy nad osłabionym drzewkiem  – to nie działa tak, że jego przycięcie zmusi je do wysiłku i dzięki temu przyspieszy powrót do zdrowia. Wręcz przeciwnie – zmusi do wysiłku i zabierze część sił, które mogłoby poświęcić na powrót do formy.

Osłabione drzewko jest jak kontuzjowany sportowiec – dopiero, gdy w pełni wróci do sił, wraca do treningu. My tak samo postępujemy z naszym drzewkiem.

Przelanie drzewka – dwa rodzaje podłoża w doniczce

Dochodzę do wniosku, że chyba najlepiej kupować prebonsai przed porą przesadzenia (najczęściej na wiosnę). Chodzi o to, aby mieć szansę przesadzić je możliwie szybko do nowego (znanego już nam) podłoża. Dzięki temu przede wszystkim będziemy wiedzieć, jakie konkretnie podłoże mamy w doniczce.

Mi zdarzyła się taka historia, że sosna na zewnątrz doniczki miała piękną, dość grubą warstwę akadamy. Przed kolejnym podlaniem sprawdzałem suchość podłoża tak na 1 cm wgłąb. Jeżeli podłoże było suche, podlewałem.  Niby w porządku.

Jednak nie do końca. Okazało się, że główna bryła korzeniowa była położona nieco głębiej i otulona była gliniastą ziemią.

Co to powodowało? Otóż akadama wprawdzie wysychała, ale bryła korzeniowa zamknięta w glinianej powłoce nie miała szansy przeschnąć. I tym sposobem doprowadziłem do przelania drzewka i tzw. suszy fizjologicznej. Świeże świeczki i stare igły uschły , drzewko umarło.

Tak więc, dokładnie sprawdźmy co się kryje pod ładną i równą warstwą akadamy, aby nie ryzykować przelania drzewka.

Przesadzenie przed wyraźnym nabrzmieniem pąków

Podejmując decyzję o przesadzaniu drzewka wczesną wiosną, musimy mieć pewność, że wybudziło się ono z zimowego spoczynku. Obserwujemy pąki i dopiero, gdy zaczną się wyraźne wydłużać, przesadzamy.

Dobrym znacznikiem może być pierwszy otwarty liść. Natomiast musimy uważać, czy nie jest to przypadek, że akurat ten jeden się otworzył (np. po chwilowym nagrzaniu inspektu). Wygląd pąków, ich nabrzmienie i ich znaczne wydłużenie są tutaj właściwym sygnałem do przesadzanie.

Pamiętamy także, że niektóre drzewka (jak np. buki) startują dość późno i pierwsze małe pąki nie są sygnałem, że nadszedł właściwy moment na przesadzanie. Czekamy aż znacznie się wydłużą.

Przesadzanie drzewek a przymrozek

Przesadzając drzewka wczesną wiosną, gdy temperatury jeszcze mogą spaść mocno poniżej 0 stopni, jest bardzo ryzykowne dla drzewek.

Otóż przesadzając i przycinając korzenie, dajemy drzewku sygnał do wzrostu. Stymulowane przycięciem korzeni zaczyna wytwarzać nowe.  Gdy w tym momencie przyjdzie mróz, traci je wszystkie. Ich utrata dość szybko może doprowadzić do śmierci drzewka, gdyż w tym momencie nie ma ono jeszcze liści, które poprzez fotosyntezę dostarczyłyby energii do korzeni. A energię zgromadzoną w korzeniu zużyło na jego odbudowę. I czasem nie starczy jej już na wytworzenie lub utrzymanie liści i drzewko umiera.

Dlatego przesadzając drzewko wczesną wiosną (przez tzw. zimnej Zośki 🙂 pamiętajmy o przeniesieniu drzewka do nieogrzewanego pomieszczenia na czas spadku temperatury.

Niestety ofiarą tego błędu padł mój ukochany buk, który dostałem od żony na 10 rocznicę ślubu. Dopiero przyczynę śmierci drzewka wyjaśnił mi Jacek Grzelak.

Buk karbowany po przycięciu, drutowaniu i przesadzeniu

Powierzenie opieki nad drzewkami innej osobie

Wiem, że temat trudny, bo  drzewka powierzamy najbardziej zaufanym osobom. Jednak mimo, iż mają je „tylko” podlewać, mogą niestety doprowadzić do obumarcia drzewka przez przesuszenie lub przelanie. I mimo to, że wszystkie działania robiły w dobrej wierze.

Musimy nauczyć naszych powierników, co to znaczy odpowiednio podlewać, wskazując m.in.:

  • aby regularnie sprawdzali stan podłoża
  • że nie można wszystkich drzewek podlewać równo
  • podłoże w płytkiej doniczce wyschnie szybciej niż w głębokiej – stąd też te drzewka mogą wymagać częstszego podlewania
  • podłoże nieorganiczne na bazie akadamy wysycha szybciej, niż te oparte na dodatkach organicznych
  • żółknięcie i opadanie liści może być zarówno sygnałem przesuszenia ale i przelania drzewek
  • gdy pąki kwiatowe nabrzmiewają drzewko może wymagać częstszej kontroli podłoża – przesuszenie ale i przelanie doprowadzi do utraty pąków
  • drzewko bonsai, gdy podłoże nieco przeschnie należy dobrze podlać, tak aby woda wyciekała przez otwory drenażowe – u wielu ludzi żywy jest mit, że drzewko bonsai trzeba bardzo skromnie podlewać, aby urosło małe

Aby ułatwić obserwację podłoża radzę również usuwać mech, gdyż utrudnia on powiernikom naszych drzewek ocenę stanu podłoża.

Zbyt mocne podlewanie drzewek po cięciu formującym / strukturalnym

Drzewka pozbawione liści i mocno przycięte mają mniejsze zapotrzebowanie na wodę. Dlatego w ich przypadku należy szczególnie wystrzegać się automatyzmu w podlewaniu, gdyż bardzo łatwo tutaj o przelanie drzewka i jego utratę.

Im mniejsza doniczka, tym częściej podlewamy

Niby oczywiste, ale okazuje się bardzo trudne w realizacji dla mini-bonsai (mame).

W gorące dni drzewka tego typu należy doglądać kilka razy dziennie, aby nie dopuścić do przesuszenia podłoża i do  śmierci drzewka.

Jeżeli nie mamy takiej możliwości, powinniśmy dobierać gatunki cienioznośne (np, graby) i umieścić je w miejscu osłoniętym, a te nie wymagające pełnego słońca (np. sosny). Dzięki temu mamy szansę pogodzić nasz tryb dnia (np. 8 h w pracy) i zdrowie drzewek.  W przeciwnym razie słońce wysuszy podłoże w tak małej doniczce na wiór i korzenie włośnikowe obumrą, zabijając całe drzewko.

Przelanie drzewka przez częste deszcze

Gdy lato jest szczególnie deszczowe i parne, a doniczki stoją na wolnym powietrzu, istnieje ryzyko przelania. Po prostu podłoże w doniczce może nie zdążyć przeschnąć między kolejnymi opadami deszczu. Gdy okres ten jest zbyt długi, ryzykujemy suszę fizjologiczną.

Aby uniknąć tego ryzyka, warto trzymać bonsai pod zadaszeniem lub też zadbać o szczególnie przepuszczalne podłoże, które zagwarantuje odpływ wody. Zbyt przepuszczalne podłoże spowoduje natomiast konieczność częstego podlewania, co dla osób pracujących może być szczególnie trudne do utrzymania w gorące dni. Dlatego osobiście jestem zwolennikiem zadaszenia drzewek bonsai, tak by deszcz nie miał możliwości ich podlewania.

Dzięki temu będziemy mieli całkowitą kontrolę nad wilgotnością podłoża.

Objawy przelania na liściach brzozy
Objawy przelania na liściach brzozy

 Jak uratować drzewko?

Skoro już się stało, to przede wszystkim musimy zdiagnozować przyczynę i dobrać do niej odpowiednie działania. Ważne, aby podjąć tutaj walkę i nie poddawać się, gdy chociaż nieco łyka jest jeszcze zielone.

Mam nadzieję, że w procesie tym wsparciem dla Was będą te wpisy:

Pamiętajmy także, że drzewka zewnętrzne awaryjnie można także wsadzić do gruntu. Tutaj szybciej wrócą do sił niż w doniczce.

 

4 myśli nt. „Moje największe błędy w pielęgnacji bonsai”

  1. Świetny wpis zwracajacy uwagę na najważniejsze rzeczy takim żółtodziobom jak ja ;p do błędów dodałbym jeszcze: nie kupujcie na pierwsze drzewko nieznanego gatunku w markecie. Moje pierwsze drzewo dostałem na prezent. Było malutkie, zielone i dosyć ładne. Jak się później okazało był to wiąz drobnolistny – czyli gatunek zdecydowanie zbyt wymagający dla początkujących. Drzewko przeżyło pół roku, prawdopobodnie z powodu błędów przy przesadzaniu (niestety nie jest tak łatwo jak z paprotką czy kaktusem ), choć nie wykluczam że był to efekt traktowania już w sklepie. W każdym razie kupujac przypadkowe drzewko w markecie narazomy się na zdobycie gatunku którego po prostu nie będziemy w stanie jako początkujący prawidłowo prowadzić.
    Teraz już po długiej przerwie wybrałem trochę bardziej swiadomie wzglegnie prostego w uprawie ficusa – nawet jak nie wyjdzie z tego bonsai to i tak to ładna roślina doniczkowa 😉

    1. No fakt, nie warto kupować drzewa, którego nazwy gatunku nie znamy, a tym samym nie jesteśmy w stanie zastosować prawidłowych zasad pielęgnacji:)

  2. Doświadczyłam błędów sporo, nadal zbyt dużo i niby to naturalne w procesie uczenia się i pielęgnacji, to straciłam 2 najpiękniejsze, najdłużej formowane drzewka ( chyba zbyt słabo zabezpieczone zimą) i zgadzam się, że utrata wzbudza silne emocje. Płakałam cały dzień i było to 4 lata temu a nadal mi szkoda. Szkoda też że nie zdążyłam zrobic zdjęcia, ale był to naprawdę piękny okaz graba i pięciornika.

  3. Mam Karmonę drobnolistną i niestety chyba ją przelewam. Jak ją dostałam, była piękna.. później straciła liście, bo ją przesuszałam. Zaczełam wiecej czytać i znow odzyskała liście i pięknie kwitła. Ale od czasu kiedy w lecie w tamtym roku pojawiła się mszyca i nie mogłam sobie z nią poradzić przez jakies dobre 3 tygodnie wtedy moje drzewko zmarniało…:( i do tego czasu nie mogę sobie z nim poradzić. Jest dosłownie biedne…! ale wiem, że chyba je za bardzo podlewam i sie na nim zbytnio skupiam chcąc je uratować i to chyba jest mój bład. Teraz będę musiała troszkę je przesuszyć. Zobaczymy co z tego będzie, mam nadzieje ze porady na blogu mi pomoga 🙂 Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz