Listy od czytelników

Listy od innych entuzjastów bonsai (i to nie tylko z Poznania, w którym mieszkam) dają mi motywację do dalszego zgłębiania tajników sztuki bonsai i ich opisywania. Wiedza musi płynąć, a dzieląc się nią, wszyscy stajemy się lepsi. W to wierzę i dlatego piszę. I lubię, gdy piszecie do mnie 🙂

martwe-drewno-jin-shari-sabamiki

Chciałam się podzielić refleksjami na temat tego bloga.
Drzewka interesują mnie od lat, bonsai od 11. Niestety tak długi czas nie sprawił, że mam wystarczające doświadczenie. Mam sporo pasji, wiele zajęć i często nie poświęcam drzewom tyle czasu ile potrzebują. Drzewek mam ponad 40 ale żadnego jeszcze nie moge nazwać bonsai, poza 2 pięknymi, ktore chyba ma skutek nieprawidłowo zabezpieczonego zimowania umarły, ogromna strata, były piękne. Ale co do bloga…. Wielkie za niego podziękowania. Zajmując sie przez tyle lat drzewkami, chciałam czegoś sie dowiedzieć, , czytałam rożne rzeczy, mam książkę i dopiero ten blog odkryty w tym roku zawiera takie treści jakich ja, laik, potzrebuje. Wszystko co do tej pory napotykałam to zaawansowane treści dla juz wprawionych bonsaistow, , a ja tu walczę z 3 letnimi sadzonkami, niektóre mam dopiero od nasionka, często niesłusznie traktowałam je już jako bonsai i to był stracony, poza uzyskanym doświadczeniem czas. Sa święta i mam trochę wolnego czasu i chyba przeczytałam całego tego bloga. Okazuje sie ze popełniłam do tej pory wszystkie mozliwe błędy, ale mając taka kolekcje jest nad czym pracować i cieszę sie z takiego bloga, który mnie w tym moze wesprzeć. Super robota, dzięki, że zamiast skubać igły czasem ślęczysz w komputerze nad pisaniem. Mocno myśle o warsztatach, przydałyby mi sie, wiec gdybyś organizował, to jestem chętna. Podobają mi sie krótkie filmiki instruktażowe, bardzo przydatne bo jestem wzrokowcem. Super, ze jest opis, bardzo szeroki pojedynczych gatunków, sporo z moich jeszcze nie ma, ale za te ktore są dzieki. Kalendarz, bardzo przydatny, do tej pory dysponowałem bardzo skromnym. Tak na przyszłość przydatne byłyby dla mnie pytania i odpowiedzi, albo możliwość zadawania pytań. No i jeszcze jedna rzecz, mam kilka drzewek na ktore nie mam pomysłu, co w takim wypadku? wysadzić do lasu szkoda, bo juz je mam sporo lat, a kształtu żadnego nie podsuwają, wiec rosną tak samopas… Jeszcze raz wielkie dzieki pozdrawiam świątecznie.

Monia

Witam, od kilku tygodni, razem z dziewczyną, zaczęliśmy interesować się drzewkami bonsai i zapragnęliśmy zaopiekować się jednym. Trafiłem dzisiaj na pańską stronę. Ogrom informacji jaki tutaj ujrzałem trochę mnie przeraził, ale wierzę że uda się nam się na spokojnie wszystko przyswoić i dzięki temu otrzymać piękne drzewko. Po przeczytaniu „CZY I JAK ZACZĄĆ PRZYGODĘ Z BONSAI?” zaszczepił się u mnie większy optymizm i jeszcze większa chęć do wejścia w świat bonsai. Ogromnie się cieszę, że odnalazłem tą stronę a Panu dziękuję za jej prowadzenie.

Mikołaj

Witaj Piotrze. Od jakiegoś czasu śledzę Twój blog i powiem szczerze takiej strony szukałem. Wszystko ładnie i czytelnie opisane czego początkujący potrzebują w związku z początkami z bonsai. Stwierdziłem że się odezwę bo mam do Poznania ok 100 km a ty szukasz kontaktów z osobami z Wlkp.. Nie mam jeszcze takiej wiedzy jak Ty ale to chyba żaden problem. W zeszłym roku byłem u Pana Włodka Pietraszki na warsztatach i mam od niego zelkovę którą staram sie dalej ładnie prowadzić. Z własnych „krzaków” mam jeszcze graba i irgę ale to moje początki więc bardziej traktuję je jako treningowe i do nauki, ale jakieś tam wizję mam na nie.
Tyle tytułem odzewu. Co się urodzi z tego czas pokaże.

Marcin

Panie Piotrze,
Trafiłem na tę stronę niedawno, szukając w internecie informacji o sztuce bonsai. I chcę podziękować za to źródło naprawdę interesujących i wartościowych informacji.
Sam bonsai zainteresowałem się ok. 6 lat temu, ale po kilku nieudanych próbach od tego odszedłem. Teraz wracam, z pokorą oraz uzbrojony w większe zapasy cierpliwości:).
Powodzenia i dla Pana!

Krzysiek

zaczynam przygodę z bonsai. w poszukiwaniu informacji trafiłem na Twój blog. czytam to co piszesz i dochodzę do wniosku, że Twoje teksty będą BARDZO pomocne i przydatne na początku mojej przygody z tą dziedziną sztuki 🙂

Matt

Witam Panie Piotrze,

Zaglądam tutaj od czasu do czasu i… jestem pod wrażeniem Pana postępów, uporu i ambicji w dążeniu zdobywania wiedzy
o Sztuce bonsai.
Niewątpliwie, strona aż pęka od Pana fascynacji tą Sztuką. Celowo używam tutaj słowa sztuka przez duże „S”, bo dla mnie bonsai taką właśnie jest. Pan z pewnością również chciałby, aby nią pozostała. Przecież ją kochamy. Ja bardziej skrycie ( choć wielokrotnie myślałem o założeniu stronki), Pan – dodatkowo-„otwarcie” na tej stronie.
Często spaceruję po Lesie Wolskim. To miejsce w Krakowie gdzie zlokalizowane są między innymi- ZOO, Kopiec Kościuszki, Kopiec Piłsudskiego, Klasztor Kamedułów itd. Mieszkam obok tego lasu.
Miesiąc temu podglądając naturę, w szczególności pokrój drzew, spotkałem tam młodych ludzi, którzy jaby czegoś szukali wśród dorodnych drzew. Zapytałem z ciekawości, a może z troski , czy coś może zgubili ? Troszkę się mnie obawiali, ale po chwili udało nam się „zgadać”. Przedstawili się jako zaawansowani znawcy sztuki bonsai. Odkryli się, mówiąc, że poszukują yamadori. Zobaczyłem 1 drzewko- buka- dość pokraczne, o zdecydowanie zbyt wysokim pniu, jak na przyszłe bonsai. Oczywiście „uświadomili” mnie , że skrócą pień metodą znaną w sztuce bonsai. Po chwili pochwalili się dodatkowymi dwoma dużymi plastikowymi workami pełnymi wykopanych drzewek. Zagotowałem wewnętrznie. Nie zastanowiwszy się nad własnym bezpieczeństwem, zwróciłem im uwagę, że tutaj nie wolno niczego ruszać, bo to zabronione i to co robią jest karalne. Moją przewagą było to, że za duzo o sobie powiedzieli. Inaczej mogłoby być różnie. Szybko się oddalili ponosząc ze sobą łupy. Wciąż zastanawiam się, ile z tych drzewek dożyje swojego dojrzałego wieku, ciesząc cierpliwie je pielęgnujących i oglądających?
Patrząc na tych chłopaków, stawiam, że ani jedno !
Sztuka, czy barbarzyństwo?
Delikatna pielęgnacja, cierpliwość i codzienna dbałość, czy brutalna siła?

Wiercenie, skrcanie pnia, obłupywanie kory, gięcie „na siłę” – ile z tych drzew, suchych, połamanych, uciętych w pół itp. „pójdzie” na śmietnik w imię barbarzyństwa nazywanego sztuką bonsai?
Roślina traktowana wiertarką, piłą, kwasem itd. to zbrodnia na naturze.
Jak tak dalej pójdzie, to „znajdą” sie niedługo tacy, co będą skłonni ciąć większe drzewa tylko po to, żeby przy pomocy narzędzi elektrycznych „wyrzeźbić” z ich pnia bonsai, pozostawiając nebari i jedną zieloną gałąź- pod hasłem- „styl literacki”. Lepiej było by im gratisowo rozdawać po wiadrze plasteliny- niech sobie tworzą potworki.
Człowiek potrafi.
A wszystko to tylko dlatego żeby mieć drzewko bonsai w 2,3,4 lata. To sztuka? Co na to mistrzowie bonsai?
Zgroza.
Wiem, nie zmienię świata. Piszę tylko co mnie boli w temacie który jest nam bliski. Bardzo bliski.
Pan natomiast, prowadząc swoją stronę, może coś zrobić- choćby zacząć.
Pozdrawiam Panie Piotrze,
Jeszcze raz gratuluję – nie tylko stronki.
Stefan

 

%d bloggers like this: