Kilka pytań, w stylu „co się stanie, gdy… i dlaczego?”


Początkującym bonsaistom, do których i ja się zaliczam, dużą trudność sprawia przewidywanie skutków zabiegów pielęgnacyjnych. Mam nadzieję, że poniższe kilka przykładów pozwolą Wam zrozumieć wybrane mechanizmy sterujące drzewem i lepiej przewidzieć efekty swoich działań.

Zanim zaczniesz czytać dalej, koniecznie zapoznaj się proszę z tym artykułem, zwracając szczególną uwagę na znaczenie dwóch hormonów: auksyny i cytokininy.

Celem tego wpisu nie jest przedstawienie bardzo szczegółowej wiedzy na temat fizjologii drzew, a przestawienie w pewien uproszczony sposób ich reakcji na wybrane zabiegi pielęgnacyjne.

Mechanizmy te nie są niestety całkowicie uniwersalne i mogą się różnić dla poszczególnych gatunków drzew.  Dlatego zanim wykonamy pewne (szczególnie te bardziej drastyczne) zabiegi, powinniśmy poszukać wsparcia u kolegów, który mają doświadczenie z interesującym nas gatunkiem drzewa lub też przeprowadzić eksperyment na kilku sadzonkach lub mniej wartościowym drzewie i zanotować swoje obserwacje.

Co się stanie, gdy przytnę gałąź na drzewku liściastym lub uszczknę / wytnę świeczkę na drzewku iglastym?

Przycinanie to jedna z podstawowych czynności pielęgnacyjnych i formujących dla drzewek bonsai. Ba, istnieją szkoły bonsai, które bazują jedynie na przycinaniu, tj. nie stosują drutowania. Dlatego warto wiedzieć, co się stanie , gdy przycinamy gałęzie i konary?

Przycinając gałąź na drzewku liściastym, powodujemy, że na jego pozostałej części najpewniej pojawią się nowe pąki i liście, a później pędy.

Podobnie w przypadku sosny zwyczajnej i czarnej działa wycięcie świeczek w połowie czerwca.

Dlaczego?

Otóż trzeba wiedzieć, że przycinając gałąź zawsze usuwamy jej wierzchołek, na którym znajduje się najsilniejszy pąk, produkujący najwięcej auksyn dla danej gałęzi. Auksyna blokuje inne pąki, sprawiając że to właśnie pąk szczytowy dominuje (mechanizm dominacji wierzchołkowej).

Gdy obetniemy gałąź, usuwamy równocześnie pąk szczytowy, redukując stężenie auksyny. W tym momencie zwiększa się stężenie cytokininy na danym odcinku i na gałązce – w wyniku aktywowania pąków śpiących lub przybyszowych – pojawią się nowe pąki.

Pąki moreli japońskiej przed kwitnieniem.
Pąki moreli japońskiej przed kwitnieniem.

Co się stanie, gdy jedną gałąź przytnę (świeczkę wytnę) a inną nie?

Odpowiedź wydaje się prosta: otóż ta przycięta poprzez redukcję stężenia auksyn, zacznie puszczać nowe pąki, a ta nieprzycięta z zachowanym pąkiem wierzchołkowym będzie przyrastać na długość.

Warto jednak uświadomić sobie fakt, że w ten sposób mamy możliwość kierowana wzrostem poszczególnych gałęzi: brak przycięcia wspiera przyrost gałęzi na długość i grubość. Przycięcie natomiast wspiera rozgałęzienie, wyhamowując wzrost na długość.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że dolna, główna gałąź naszego drzewka jest cieńsza niż wyżej położona. W przypadku np. stylu wyprostowanego lub moyogi jest to widziane jako błąd estetyczny.

Znając mechanizm zależności auksyny od cytokininy, możemy podjąć następujące działanie: przyciąć (lub wygiąć – patrz niżej) wyżej położoną gałąź, hamując jej przyrost, natomiast dolnej  nie przycinamy, dzięki czemu zachowujemy jej pąk szczytowy i wspieramy przyrost na długość i grubość. Taką gałąź generalnie przycinamy dopiero wtedy, gdy osiągnie pożądaną grubość lub przycinamy do jakiś czas, aby zmniejszyć międzywęźla i stymulować przyrost młodych pąków bliżej pnia. Przyrost na grubość wspiera także odsłonięcie gałęzi i wystawienie jej na silniejsze działanie słońca.

Wtedy auksyny wytwarzane w pąku wierzchołkowym będą stymulować wzrost korzeni, które przekierują również więcej cytokininy do takiej gałęzi, wspierając jej zielenienie w okolicy wierzchołka pędu. Więcej zieleni, to więcej produktów fotosyntezy płynących łykiem do korzeni. Więcej produktów fotosyntezy w korzeniu, to więcej cytokininy do pędu szczytowego. Tak działająca gałąź staje się automatycznie bardziej wartościowa dla drzewa, które wspiera jej wzrost w ten sposób, gdyż staje się ona bardziej wydajna niż inne.

Zimowe pąki na bonsai z cisa pospolitego.
Zimowe pąki na bonsai z cisa pospolitego.

Jaki wpływ na wzrost drzewka ma wygięcie gałęzi po zadrutowaniu?

Wyginając gałąź, a konkretnie mówiąc, odginając ją mocniej od pionu, powodujemy zmniejszenie dominacji jej pąka szczytowego, czyli osłabiamy tę gałąź w tym względzie, motywując równocześnie do wytworzenia nowych pąków lub wspierając inne słabsze gałęzie (likwidując jej dominację).

Dlaczego?

Auksyny płyną z góry (od pąka szczytowego) w dół do korzenia. Stąd też im bardziej pionowy pęd, tym łatwiejszy (również ze względu na grawitację) przepływ auksyn i silniejsza blokada cytokininy, czyli mniejszy przyrost pąków w partiach gałązki położonej bliżej pnia.

Wyginając mocniej gałąź powodujemy jednak również uszkodzenie ksylemu, którym transportowana jest cytokinina. Dlatego drutowanie często łączone jest z przycinaniem, aby mimo wszystko wyciąć pąk główny. Wtedy też do momentu odbudowy ksylemu, w danej gałązce zwiększa się stężenie cytokininy, czyli zwiększamy możliwość wytworzenia nowych pąków.

Liście pieprzowca chińskiego.
Liście pieprzowca chińskiego.

Co się stanie, gdy przytnę drzewko w taki sposób, że zostanie praktycznie sam pień bez liści?

Przede wszystkim należy pamiętać, że tę technikę stosujemy raczej do drzew liściastych oraz tych iglastych, które bardzo dobrze tworzą pąki na starym drewnie (np. cis). Ucinając w ten sposób np.  sosnę zabijemy drzewko.

Zakładając, że drzewko jest w pełni sił, ma zdrowy system korzeniowy, przycinając je wiosną do pnia, powinniśmy uzyskać przyrost młodych pąków głównie w okolicy linii cięcia, ale także w innych miejscach na pniu.

Warto pamiętać, aby nie pozwolić rosnąć wszystkim tym przyrostom, a wybrać te, z których będziemy tworzyć przyszłą strukturę gałęzi. W przeciwnym razie liczne przyrosty stworzą na pniu nieatrakcyjne zgrubienia.

Mechanizm jest tutaj podobny do tego, przedstawionego w pierwszym pytaniu (zmiana stężenia auksyn na korzyść cytokininy).

ksztaltowanie-sosna-pospolita-uszczykiwanie-swieczek-usuwanie-swieczek-bonsai-drzewko-bonsai

Co się stanie, gdy niewykształcone drzewko posadzę od razu do małej doniczki, typowej dla bonsai?

Cóż, po prostu nie będzie się szybko rozwijać, przyrastać na grubość i zagęszczać korony, tak jakby mogło, rosnąc w gruncie lub większej doniczce.

Dlaczego?

Jednym z głównych bodźców do wytwarzania nowych przyrostów jest cytokinina, która wytwarzana jest w korzeniach. Im słabiej rozwinięte korzenie, tym słabszy przyrost nowych pąków i pędów.

W małej doniczce korzenie mają bardziej utrudniony rozwój, stąd też produkują mniejsze ilości cytokininy, stymulującej nowy przyrost.

Z tego też powodu młode, nieukształtowane drzewka sadzi się do większych doniczek przejściowych (zwanych treningowymi) lub nawet bezpośrednio do gruntu, po to, aby korzenie mogły się dobrze rozwijać.

Do małej doniczki do bonsai drzewko powinno trafić dopiero wtedy, gdy ma już pożądaną grubość pnia i zagęszczenie korony. Wtedy po przesadzeniu do małej doniczki, otrzymamy zahamowanie wzrostu, wytworzenie delikatniejszych pędów i mniejszych igieł czy liści. Jest to właściwie ostatnia faza budowy drzewka bonsai.

Przygotowane podłoża, miarki, patyczek, hak do wyciągnięcia długich korzeni z bryły
Przygotowane podłoża, miarki, patyczek, hak do wyciągnięcia długich korzeni z bryły

Dlaczego przesadzając drzewko, przycinamy korzenie?

Przycinanie korzeni ma za zadanie uzyskanie większego zagęszczenia bryły korzeniowej (podobnie jak przycinanie gałązek).

Oczywiście po ich przycięciu drzewko na pewien czas wstrzyma rozwój nowych pędów, ale po zagęszczeniu bryły korzeniowej uzyskamy bardzo mocny przyrost.

Dlaczego?

Po przycięciu bryły korzeniowej redukowana jest produkcja cytokininy. Efektem tego jest wstrzymanie przyrostu młodych pąków i pędów. Równocześnie w korzeniach znacznie zwiększa się stężenie auksyn, które powodują wzrost korzeni.

Gdy drzewko odbuduje utracone korzenie i jeszcze bardziej się zagęści, zaczną one produkować więcej cytokininy , co zaowocuje bujniejszym przyrostem pąków i pędów.

Z tego możemy wysnuć dwie strategie postępowania:

  • dla młodych drzew, gdy zależy nam na szybkim przyroście, przycinanie bryły korzeniowej będzie wspierało ten cel;
  • natomiast dla starych drzew, ograniczenie przyrostu bryły korzeniowej, będzie miało efekt spowolnienia wzrostu drzewa, co przyczyni się do wydłużonego w czasie utrzymania kształtu. Nie zmienia to jednak fakt, że po kilku latach (czasem nawet 7-10 w zależności od stanu bryły korzeniowej) drzewko w końcu i tak przesadzamy, przycinając korzenie.
Przesiewanie to niezbędny etap przygotowania podłoża do bonsai.
Przesiewanie to niezbędny etap przygotowania podłoża do bonsai.

Dlaczego nie powinno się przesadzać drzewka i równocześnie go formować?

Jest to jeden z tych błędów pielęgnacyjnych, który może z czasem doprowadzić do śmierci drzewka.

Dlaczego?

Otóż jeżeli przesadzamy drzewko i zabieg ten łączymy ze skróceniem korzeni, wstrzymujemy rozwój korony. W normalnych warunkach oznacza to, że z pąków szczytowych auksyny płyną swobodnie do korzenia, stymulując jego wzrost.

Gdy przytniemy zbyt mocno koronę, usuwając wiele silnych pąków szczytowych, usuwamy równocześnie źródło auksyny. Przez to do korzeni płynie znacznie mniejsza ilość tego hormonu, przez co przyrost korzeni jest słabszy i drzewko dłużej odbudowuje tę stratę, równocześnie mając ograniczony przyrost i rozwój korony.

Może zdarzyć się tak, że drzewko nie zdąży odbudować korzeni, równocześnie nie mają siły (cytokininy), aby zbudować nowe liście, które miałyby szanse poprzez fotosyntezę wesprzeć wzrost korzeni. I w ten sposób kółko może się niebezpiecznie zamknąć.

 

Jedna myśl nt. „Kilka pytań, w stylu „co się stanie, gdy… i dlaczego?””

Dodaj komentarz