Wiosenne cięcie strukturalne jabłoni


Dzisiaj podczas cotygodniowego przeglądu drzewek w inspekcie, zauważyłem pierwszy otwarty pąk na jabłoni halla – znak, że w tym roku planowane przycięcie i przesadzenie drzewka trzeba będzie wykonać nieco wcześniej, niż pierwotnie zakładałem w kalendarium. Cóż, w tym roku wiosnę mamy właściwie prawie przez całą zimę 🙂

Drzewko po pozyskaniu spędziło w donicy kilka lat, wypuszczając w tym czasie wiele gałęzi, których plątanina nie tworzyła ładnego obrazu. Szczególnie tył drzewka stanowiły krzyżujące się grube konary.

Zresztą zobaczcie sami zdjęcia jabłoni wykonane na koniec roku 2015.

Dzisiaj stan wyjściowy wyglądał tak:

Jabłoń przed cięciem strukturalnym
Jabłoń przed cięciem strukturalnym

Analizę drzewka zacząłem od odsłonięcia korzeni. Niestety nie są jeszcze zbyt wykształcone i trzeba będzie nad nimi popracować w kolejnych latach. Dlatego w decyzji o przyszłym stylu drzewka (ostatecznie: moyogi) kierowałem się przebiegiem pnia. W moim odczuciu wygląda on najbardziej atrakcyjnie, gdy zostanie nieco wyprostowany. Aby się upewnić podłożyłem pod doniczkę kostkę brukową. Pień ma ładny, wygięty w paru miejscach przebieg:

bonsai-jablon-halla-wybor-przodu

Ponieważ zdrewniałe, kilkuletnie gałęzie jabłoni są bardzo twarde, a równocześnie jabłoń dość ładnie przyrasta, zdecydowałem się na stworzenie prawie pełnej struktury drzewka od początku. Większość starych konarów całkowicie usunąłem, inne przyciąłem, uważając, aby ostatni pączek wskazywał na dół. Przycinając w ten sposób nie uzyskamy typowych dla jabłoni „wilków”, czyli gałęzi rosnących pionowo w górę, których później praktycznie nie da się wygiąć w dół, gdyż są bardzo kruche u nasady i pękają.

Jak pisał Walter Pall, po cięciu strukturalnym, drzewko musi wyglądać brzydko – i moje chyba takie jest 🙂 Teraz pozwolę mu rosnąć w sposób niezakłócony przez cały sezon, usuwając jedynie te pąki, które będą rosły w niepożądanym kierunku.

Efekt końcowym po przesadzeniu jest taki:

Jabłoń po cięciu formującym
Jabłoń po cięciu formującym

Niestety konieczność przesadzenia i nowy front drzewka wymagający wyprostowania sprawiły, że doniczka jest ciut zbyt mała, aby całkowicie wyprostować drzewko. Dlatego w trakcie tego sezonu wegetacyjnego będę musiał jeszcze coś pod nią podłożyć lub być może bez większej ingerencji w bryłę korzeniową przesadzę za parę dni, jak nowa doniczka dojedzie. Muszę się zastanowić i dobrać odpowiednią doniczkę 🙂

Na koniec podsumowanie, czyli zdjęcie przed i po:

Bonsai z jabłoni przed i po cięciu formującym
Bonsai z jabłoni przed i po cięciu formującym

Warto przeczytać

  • Zasady pielęgnacji jabłoni jako bonsai
  • Jak wykonać pierwsze cięcie formujące / strukturalne?
  • Jak zrobić swoje pierwsze bonsai z jabłoni?
  • 4 myśli nt. „Wiosenne cięcie strukturalne jabłoni”

    1. Witam Panie Piotrze.
      Chciałbym cos dodać od siebie w sprawie cięcia i formowania jabłoni Halliana. Wydaje mi się, że pospieszył się Pan z tym cięciem.
      Pokrój jabłoni, szczególnie wiekowej ( a do tego dążymy), to nisko zawieszona, szeroka korona na wyraźnie grubszym pniu, przeważnie pochylonym (drzewo obciążone owocami, poddawane wiatrowi itp), a nawet skręconym. To skręcenie pnia zostanie-wraz z wiekiem-świetnie wypełnione przez grubnięcie i narastającą korę – nie ma potrzeby go prostować. Będzie plusem w przyszłości.Gałęzie obwisłe, prawie do gruntu, bo przecież „zmęczone” przez lata kilogramami owoców. Dość pokręcone, te mniejsze często ostro zmieniające kierunek. Korona znacznie szersza, niż wyższa. Pokrój który Pan proponuje bardziej pasuje do klonów, buków… szczególnie jeżeli Pan ma zamiar wyprostować pień. Jabłoń o prostym pniu nie będzie nigdy wyglądała tak czarująco, jak zmęczona ciężarem tego co przez lata zrodziła.Jabłoń kojarzy mi się z ciężką pracą dźwigania owoców.
      Pozdrawiam serdecznie.

      1. Witam serdecznie, dziękuję za uwagi. Mając na myśli wyprostowanie pnia, myślałem bardziej o jego bardziej prostym ułożeniu względem doniczki. Natomiast sam skręt pnia miał pozostać bez zmian. Ale bardzo dziękuję za uwagi – przemyślę je głębiej 🙂 natomiast niestety już na innym drzewie… Jabłoń po cięciu pięknie zakwitła, zazieleniła się – niestety popełniłem jakiś błąd w pielęgnacji w tegoroczny deszczowy lipiec i drzewko umarło 🙁

    2. Hmmm… to wielka szkoda. A może to nie wina deszczowego lipca ( moja jabłoń halliana stoi na zewnątrz – w ogródku – cały sezon i kwitła od kwietnia do września !!??), ale zbyt ostrego cięcia, przenawożenia, bądź nietrafionego terminu tych zabiegów itp.itd. Wiem tylko, że malusa raczej trudno zabić.
      Ja generalnie nie stosuję radykalnych cięć. Bez ryzykowania „wstrząsu anafilaktycznego” rośliny. Wolę popracować nad istniejącymi konarami i gałęziami, to sprawia mi frajdę i pozwala znaleźć ( w długim czasie) formę ostateczną.Ona się sama naturalnie też zmienia. Drzewko pomaga nam dostrzec piękno w tym co już w nim jest. Poprawiam to tylko. Delikatnie i z szacunkiem. Szanuje istniejącą już tkankę. Bo wiele lat potrzebuje, aby się odbudowała. Przeciez jutro „odkryję” w roślinie jeszcze wspanialszą formę, więc nie ryzykuje utraty jej części ,której będzie mi później bardzo brak. Pewne manewry są nieodwracalne. Przycinajmy, kształtujmy – nie ucinajmy !
      Z pewnością spotkał się Pan niejednokrotnie z bonsai’ami , w których pnie, owszem były dorodne i piękne, ale konary rachityczne-cienkie, jakby bez „wieku”, jakby o wiele lat młodsze. Wyglądają tak, jakby im ktoś patyki do pnia powtykał. To efekt odcinania ze starego pnia wszystkiego jak leci, bo autor miał „swoją wizję”. Albo – co ma wspólnego z naturą nebari z 50-cioma i więcej korzeniami, idealnie, promieniście, równiuteńko rozłożonymi wokół pnia, zlewającymi się ze sobą jak jakaś koszmarna plama kitu?
      Osobiście jestem za „zbliżaniem” się do natury, nie próbą jej kopiowania, bo i tak „nie wyjdzie”.

      Pozdrawiam serdecznie,

    Dodaj komentarz