Kształtowanie i drutowanie sosny górskiej


Ze względu na planowany z parę chwil urlop byłem zmuszony zadrutować sosnę górską nieco wcześniej niż pierwotnie zamierzałem, czyli 4 a nie 6 tygodnie po przesadzeniu. Mam nadzieję, że drzewko dobrze zniesie ten zabieg i dobrze przygotuje się do zimy. Niestety z pękniętą gałęzią… 🙁

W przeszłości sosna górska oprócz nadania jej podstawowego wygięcia i zdefiniowania głównych konarów nie przechodziła do tej pory zbyt intensywnego kształtowania.

Oto jak wyglądała przed jesiennym drutowaniem (2015):

Front drzewka przed drutowaniem
Front drzewka przed drutowaniem
Tył drzewka przed drutowaniem
Tył drzewka przed drutowaniem

Dodatkowo na przyszłą jesień (wrzesień 2016) przy ponownym przesadzeniu umieszczę drzewko w większym pojemniku oraz założę metalową opaskę nad dzisiejszymi korzeniami, aby wytworzyć ładne nebari, którego dzisiaj niestety całkowicie brak.

Druga wadą drzewka przed drutowaniem było bardzo widoczne pochylenie do przodu oraz znaczne przyrosty o wyraźnym kierunku w górę.

Po rozpatrzeniu różnych opcji (cóż analiza trwała 4h…), zdecydowałem się:

  • zmianę frontu
  • wyprostowanie pochylonej postury drzewka
  • zmniejszenie wysokości drzewka do około 20 cm (shohin)
  • wyłonienie gałęzi pomocniczej do pogrubienia pnia
  • uzyskanie bardziej kompaktowej sylwetki drzewka

Aktualna grubość pnia to 2 cm, czyli całość wg idealnych proporcji powinna mieć około 12 cm wysokości. Niestety aktualnie drzewko nie trzyma tych proporcji. Ponieważ chciałbym, aby docelowo miało około 20 cm , grubość pnia powinna wynieść około 3,5 cm. W tym celu zostawiłem jedną gałąź pomocniczą (koło przyszłego martwego drewna), która będzie miała za zadanie rosnąć bez przeszkód i odpowiadać za pogrubienie pnia.

W analizie bardzo pomogła mi biała chusta, którą zakrywałem sobie poszczególne gałęzie, symulując ich brak.

Symulacja wyglądu bonsai po odcięciu danej gałęzi
Symulacja wyglądu bonsai po odcięciu danej gałęzi

Niestety podczas gięcia drutów jedna z gałęzi pękła. Usłyszeć ten dźwięk, gdy w skupieniu przeginamy daną gałąź… Dramat… No, ale nic. Odgiąłem ją ponownie tak, aby dobrze przylegała do siebie i zostawiłem. Mam nadzieję, że rana się zabliźni. Jeżeli nie, to z martwej gałęzi być może uda się zrobić ładne jin. Taki los drzewek – również w naturze coś się z nimi może stać, a takie przejścia w sumie czynią je bardziej atrakcyjne.

A taki jest efekt po dzisiejszym drutowaniu:

Nowy front bonsai po drutowaniu
Nowy front bonsai po drutowaniu
Nowy tył drzewka po drutowaniu
Nowy tył drzewka po drutowaniu

Stary wierzchołek został ogołocony z igieł i przycięty. Pod koniec listopada zrobię z niego jin.

Dawny wierzchołek drzewka z jedną żywą gałązką, która będzie miała za zadanie podciągnąć grubość pnia.
Dawny wierzchołek drzewka z jedną żywą gałązką, która będzie miała za zadanie podciągnąć grubość pnia.

Natomiast na wiosnę po zdjęciu drutów spojrzę jeszcze raz na drzewko. Prawdopodobnie, aby zbudować nieco bardziej piętrowe ułożenie trzeba będzie popracować danej nad gałęziami. Póki co tyle.

Druty zdejmę na przełomie listopada i grudnia.

Dodaj komentarz